Wzrost świadomości nieodłącznie kojarzy się z ciągłą pracą na sobą. Nad pokonywaniem własnych słabości. Wzrostem energetyki ciała. Pokonywaniem niedomagań fizycznych ciała. Łagodzeniem stanów emocjonalnych. Dbałością o czystość energetyczną własną i otoczenia, w którym żyję. Tego stanu nie da się osiągnąć inaczej niż samodoskonaleniem. Jest to doskonalenie siebie samego na wszystkich poziomach i płaszczyznach więc wiąże się z dbałością o wszelkie elementy jestestwa. Tak to maksymalny wysiłek i ciągłe dążenia. To proces więc niekończąca się opowieść o życiu. Mam oczywiście na myśli życie w szeroko pojętym aspekcie. Proces odbywający się w zaciszu własnego jestestwa. Z dala od zgiełku i pędu współczesnego świata. Proces zaczynający się od odcięcia wszelkich więzów i łańcuchów przyzwyczajeń wpajanych przez lata. Tak są to lata poszukiwań wiedzy. Wiedzy o życiu. Wiedzy o istnieniu. Wiedzy o procesach wpływających na funkcjonowanie. To proces uwalniania się od wszystkich aspektów obciążających i przeszkadzających w rozwoju. Dążenie do osiągnięcia postrzegania i umiejętności radzenia sobie z przeszkodami przy pomocy własnych umiejętności. Umiejętności swojego jestestwa. Praca nad rozwiązywaniem problemów siłą umysłu w połączeniu z własną nad świadomością. W dzisiejszym stricte materialistycznym świecie jest to zadanie iście trudne do wykonania. Aczkolwiek możliwe. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Nauczyć stabilnego odpierania ataków osób wokół nas. Nastawić na szykany i brak zrozumienia otoczenia, w którym przyszło nam funkcjonować. Śmiech lub posądzanie o choroby psychiczne. Tak to proces wynikający z nieporozumień i wyobcowania ze środowiska. Jednak warto dążyć do tak wszechmocnej wiedzy. Sprawy wyglądają inaczej. Życie również. Osoby wyśmiewające odchodzą zazwyczaj same. Osobiście również wiele osób pozostawiłam za sobą. Szkoda marnować czas, na udowadnianie własnych racji. Żyjemy w różnorodności. Kiedyś powiedziano mi , że wszystko zależy od tego cyt. "kto kim jest". Wtedy tego nie rozumiałam. Dziś wiem, iż nie mogę się przyjaźnić z osobami, które dążą do niskich poziomów. Poziomy te są ich żywiołem. Żywiołem obcym mojemu jestestwu. Szukam własnych ścieżek i środowiska spójnego z moimi oczekiwaniami. To osobista ścieżka każdego z nas. Żyjemy w czasach podziałów. Nie ma sensu walczyć to i tak się zadzieje. Każdy z owych światów ugruntuje się na sobie właściwym poziomie. Stworzy własne płaszczyzny do życia. To naturalny proces rozszerzania i rozwoju. Nie wolno ponaglać tych osób. Mają własny poziom. To są ich ich wybory. Być może niekoniecznie dobre i dla nich odpowiednie lecz ich własne. Zrozumiałam ostatnio, iż odpowiedzialną mogę czuć się tylko sama za siebie. Innym mogę ewentualnie udzielić rady, jeśli o takową poproszą. Rozczarowałam się wieloma osobami. Dotarło wreszcie do mnie jak wielu z pseudo moich przyjaciół oczekiwało pracy za nich i rozwiązywania za nich problemów. To nie jest dobra ścieżka. Najczęściej prowadzi w dół. Do miejsca wyjścia. Błędne koło. Zaczynanie wszystkiego od nowa. Ostatnio doczytałam w jakimś miejscu określenie "proces liniowy". Zgadzam się na dziś z takim określeniem. To płaszczyzna. Jednak już polski wieszcz pisał " ty nad poziomy wylatuj". Istotą rozwoju duchowego jest jego wzrost. Bycie ponad uwarunkowania i zależności. Jest to trudne doświadczanie. Jesteśmy w nim sami. Możemy oczywiście prosić o wsparcie nad świadomość oraz nad świadomość globalną. Jednak śmiem w tym miejscu zaznaczyć, iż należy zastanowić się jaką nad świadomość poprosimy o pomoc. Osobiście zazwyczaj zaznaczam i upewniam się czy jest to moja własna nad świadomość a świadomość i nad świadomość kolektywna jest świadomością dobra i wszech ogólnej miłości. Tylko miłość pozwala osiągnąć wzrost samoświadomości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz