Energie subtelne. Tak w istocie jestem w stanie je opisać. To eteryczne odczuwanie oddziaływania na organizmy żywe. Tak przepiękne, subtelne zjawisko miłości. Mogę je porównać do uczucia pierwszego zakochania. Ostrożnego muśnięcia , niby przypadkiem. Delikatnego i lekkiego. Bez przymusu, bez zbędnych emocji. Przyciągniecie do bliskości aury dwóch istnień. Tak właściwie biopola. Jest to bliskość odczuwalna cieleśnie bez dotyku ciała. Ciepło i radość duszy z kontaktu z drugą istotą o podobnych wibracjach. Przepiękne i niczym nie zakłócane doświadczenie. Jak dotyk motyla. Delikatne i ciche. Dzieje się w momencie kontaktu owych istot duchowych. Jest to możliwe tylko i wyłącznie na wyższych poziomach miłości. Do takiej miłości tęskniłam przez całe swoje dotychczasowe życie. Szukałam i szukałam. Przy niskich wibracjach dzisiejszego świata te zjawiska się zdarzają. Jednak trudno je utrzymać. Są ulotne i kruche, właśnie jak motyle. To dobre porównanie. W takich chwilach wiem, że mam kontakt ze swoją duszą. Jestem kochana. Czuję prawdziwą miłość i przyjaźń. Taką , której żadna istota ludzka nie jest w stanie dostarczyć. Nawet w początkowej sferze zakochania ...miłości. Jest to delikatne przenikanie serdecznego ciepła, wszechogarniającego.
Moja droga do pisania o energetyce była długotrwała i bardzo bolesna. Musiałam usilnie przekonywać samą siebie, iż jestem w stanie pisać. Byłam co prawda zapewniana , że potrafię i powinnam. Jednakże bardzo długo brakowało mi odwagi aby uzewnętrznić owe uczucia publicznie. Najtrudniejsze było dla mnie uzewnętrznienie długo skrywanych cierni w sercu. Bolesnych doświadczeń, blokujących duszę. Droga do tego momentu była pasmem cierpień o wiele gorszych w swym zapisie niż cierpienia cielesne. Dotarłam jednak. Zrozumiałam, jak wiele osób boryka się z podobnymi problemami. Zrozumiałam , że owe zduszenie cierpień niewiele pomoże. Zrozumiałam, że należy głośno wyartykułować bolączki. Zrozumiałam, iż nazwanie problemu pozwala się od niego uwolnić. Pojęłam również, że to nie mnie zależało na ukryciu tego bólu. Tłamszenie uczuć nic nie da. Poszukiwanie miłości nic nie da. Skoro jest w nas przestarzały, zatwardziały ból egzystencji, ograniczany wpojonymi przez innych uwarunkowaniami. Tak więc jestem na wyższym poziomie i cieszę się z możliwości wypowiedzi. Tak ... tak to wygląda w skrócie. Bałam się. Wpojono mi , iż jestem "kapuścianym głąbem" zamiast mózgu i niczego nie potrafię. Nawet pisać w swoim rodzinnym języku. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż moje pisanie bywa chaotyczne w wyrazie. Czasami zatracam sens wypowiedzi. Pisze kiepsko stylistycznie i z błędami. No cóż, nie jestem polonistą z wykształcenia. Jednakże mam w sobie nieodpartą potrzebę podzielenia się doświadczeniami. Piszę o tym akurat w tym wpisie nie bez powodu. Otóż styczność z owymi energiami można mieć po pozbyciu się wszelkich oporów i obciążeń. Tak wielu z nas brakuje odwagi. Boimy się ośmieszenia. Boimy posądzenia o problemy psychiczne. Boimy się komentarzy o zamknięciu we własnym świecie. Jednak każdy z nas ma swój własny świat. Ubogi jeśli nie ma dostępu do swoich, własnych osiągnięć duchowych. Łączność z istotami duchowymi istnieje po pokonaniu tych obwarowań. Owe cudowne uczucia są w zasięgu ręki, w zasięgu ust. Muśniecie dłoni, muśnięcie ust cieplutkim , delikatnym obłoczkiem. Powiew wiatru na policzku. Delikatny subtelny uśmiech w obliczu współrozmówcy. Napis na ścianie lub w powietrzu "kocham cię". Widzę , czuję to i odtrącam, dlaczego? To proste ...ponieważ przez całe życie wpajano mi , że nie zasługuję na to. Sprzeciwiłam się. Dotarłam do wielu dziedzin wiedzy niedostępnej wcześniej. Nauczyłam się wchodzić w subtelne energie. Dałam przyzwolenie sobie samej do takiej możliwości. Dałam przyzwolenie miłości do przychodzenia do mnie. Pewnie teraz wielu z was zapyta w jaki sposób to osiągnęłam.
Otwieranie się na subtelne energie jest procesem dojrzewania. Zupełnie porównywalnym z dorastaniem małego dziecka. Bunt. Stwierdzanie , że wszystko funkcjonuje nie tak jak powinno. Poszukiwanie wiedzy. Poszukiwanie swoich własnych rozwiązań wbrew ...często najbliższym osobom w rodzinie. W moim przypadku kompletna izolacja. Wykrzyczenie głośno sama do siebie. Własnego bólu i cierpień. Wykrzyczenie obciążeń i niesprawiedliwości. Oczyszczenie tych emocji i wzmocnienie energetyki w domu i wewnątrz siebie. Zastąpienie jej pozytywnymi uczuciami. Otwarcie na sztukę i subtelną muzykę. Medytacje i autohipnoza. Tak to są pojęcia nowe dla mnie w tym istnieniu. Musiałam się tego uczyć na nowo. Musiałam sama siebie długo przekonywać, że przecież znam to. Przecież już od dawna czuję , że to jest moje. Mam to w sobie. Potrafię to. Potrafię tego dokonać. Nie ma przeszkód, które byłyby w stanie mi w tym przeszkodzić. Nie ma osób, istot, które byłyby w stanie mi w tym przeszkodzić. Jestem wolna i mogę. Potrafię dokonać tego na czym mi zależy. Mogę i potrafię być tym kim chcę być. Jestem tym, kim chcę być. Jestem sobą. Potrafię pisać jeśli tego naprawdę pragnę. Potrafię malować, jeśli mam takie natchnienie. Potrafię kochać bo taka jest moja natura. Potrafię się cieszyć bo taka jest moja natura. Tworzę swój własny świat, bo taka jest moja natura. Tworze swoje własne piękno, bo taka jest moja natura. Subtelne energie są moją natura i natchnieniem. Są moim utraconym światem. Są moim obecnym światem. Tak długo za nimi tęskniłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz